..... 2011-03-08

to było trochę przerażające..nim w pełni pojęłam co się stało..on był tuż obok. znów zjawił się znienacka..przestraszyłam się, ale to nic dziwnego bo było ciemno..Teraz wydaje mi się to coraz bardziej nieprawdopodobne i raczej niemozliwe. Tak chyba działa moja wyobraźnia na stres. w dodatku mam wrzody, piję sporo alkoholu palę fajki..nawet teraz pisząc to mam jedną w ustach...szkoda że obok nie ma kraty piwa..XD to nic.


Był tuż obok. Siedział na moim łóżku i patrzył w okno. Zlewał mnie czy też może czekał na to aż ja odezwę się pierwsza...hmm..zwrócę mu uwagę..


-Długo będziesz jeszcze tak patrzył w to głupie okno?? To trochę irytuje..


-wiem przepraszam-przerwał mi nim zdołałam dokończyć- zamyśliłem się..


-O czym mi dziś opowiesz?? Może o tym że masz swój świat i to penie w innym wymiarze?? A może o tym że ja mam jakąś ważną misję do spełnienia i odgrywam w tym twoim świecie ważną rolę?? Raczej nie chcę tego słuchać..naoglądałam się za dużo filmów fantasy..


-Mniej więcej o tym chciałem Ci dziś powiedzieć..


-Are you fucking kidding me?? Nie ma czegoś takiego! Ty chyba z konia spadłeś..to jest wręcz śmieszne..


-Nie, nie jest. Widzisz żebym się śmiał?? Mówię serio i to co muszę Ci przekazać jest ważne..nawet bardzo. Wręcz bezcenne..


-Nie wierzę w to co słyszę..geez..


Naprawdę nie wiedziałam co o tym myśleć. Miałam chęć go skopać i wyrzucić..ale tego nie zrobiłam....


nowe doznanie.. 2010-11-06

Przy kolejnym spotkaniu doznałam czegoś całkiem nowego. Wraz z chłodem i milionem różnych obrazów w mojej głowie pojawia się także śpiew. Czysty, kobiecy, trochę przerażający, magiczny wręcz. Ten głos hipnotyzuje. No to chyba przeszłam do kolejnej fazy. ta pieśń brzmiała tak:


Ciągle tu jesteś,


Wraz z Tobą twój cień.


Kroczysz w ciemności,


Pogrążasz w nicości,


W ciemności jest strach,


A to strasznie boli.


A w jego cieniu,


Kryje się czar.


Nim zdążysz zasnąć,


On będzie Cię miał.


Więc uciekaj stąd,


Nim słońce wstanie.


Uciekaj bo,


W swe łapy Cię dostanie.


Już prawie Cię ma,


Chwyta za kark.


I wydajesz się tak mały.


Już odlicza sekundy,


Które Ci zostały.


Odlicza je pośpiesznie,


Bo chce wykończyć Cię wreszcie,


By nie został nawet ślad!


ON..(cd) 2010-09-04

Myślisz sobie, otworzyć oczy czy nie? Otworzyć i go zobaczyć?? Nie otwierać lecz ciągle czuć jego obecność. Czuć przyjemny i przeszywający na wskroś chłód, pieszczący zbyt ciepłe ciało. Musisz się wreszcie zdecydować. On nie będzie czekał wiecznie.


Otworzyłaś oczy. Znów zobaczyłaś postać w czarnym płaszczu z kapturem nasuniętym na głowę tak, by nikomu nie udało się dostrzec jego twarzy. Dlaczego nie chce byś go widziała? To normalne. Nie znasz go jeszcze i po prostu nie chce byś go widziała. Wie natomiast, że już nie śpisz. Mimo to nie zdejmuje nakrycia głowy. Jest mroczny, tajemniczy, może nawet przerażający. A może skrywa bliznę, która szpeci jego twarz? Tego nie wiesz. Odezwij się w końcu. Na to też wiecznie czekał nie będzie.


- Myślałam, że dziś nie przyjdziesz - głupie pytanie. Trzeba było go zwyczajnie powitać.


- Mówiłem, że przyjdę. No i jestem.


- Nie wiedziałam, że mówisz serio..


- Hmm..to teraz już wiesz..


- Może byś się przedstawił??


- Tak. Masz rację. Powinienem był to zrobić od razu. - zdjął kaptur z głowy - Jestem Cahir Dryffyn aep Aderin. Ale mów mi po prostu Cahir.


Nazywał się wręcz nieziemsko. Teraz promienie księżyca, który świecił za oknem, padały mu wprost na twarz. Mógł mieć około 19 lat, może 20. Pociągła twarz oznaczała, że był chudy. Oczy miał czarne jak dwa węgielki, błyszczące lekko. Włosy miał rozczochrane, na pewno ciemne. Nie były za krótkie ani za długie. Były w sam raz. Wpatrywałaś się w niego przez dłuższą chwilę. W końcu on przerwał milczenie.


- Masz zielone oczy - uśmiechnął się lekko


- Tak mam zielone oczy. Jak to zauważyłeś? Przecież jest ciemno..


- Zauważam wiele rzeczy - znów uśmiech - także to, ze pachniesz zieloną herbatą. Bardzo ładnie..


- Ach tak? Widzisz w ciemności jak kot. I do tego węch niczego sobie..może jesteś jakimś bóstwem?? - najmniejszej uwagi nie zwrócił na ton twojej wypowiedzi.


- Tak widzę i czuję o wiele więcej, niż mogłabyś się spodziewać..


Machinalnie naciągnęłaś kołdrę pod szyję i podniosłaś się lekko.


- Nie bój się. Nie masz się czego bać. A mnie to już w ogóle..


- Wcale się ciebie nie boję - drżenie twego głosu jednak cię zdradziło.


- A mi się wydaje, że jednak tak - jednym ruchem znalazł się przy tobie.


 - Ej co ty robisz?? - starałaś się nie krzyczeć.


- Spokojnie. Nie bój się. Potrzebowałaś tego. Ty drżysz..spokojnie..


Przycisnął cię mocniej do siebie, Był bardzo ciepły. Pachniał morzem i lawendą. Jego głos hipnotyzował i koił i usypiał. Za chwilę zasnęłaś. Może naprawdę tego potrzebowałaś. Powoli położył cię i przykrył cicho szepcąc - Śpij Zireael. Przyjdę do ciebie jutro, o tej samej porze. Włożył do twojej ręki coś twardego..i odszedł.


Rano przekręcając się na łóżku, natrafiłaś ręką na coś twardego. Stwierdziłaś, że to raczej jakiś medalion. Składał się z gwiazdy, przez którą przechodził księżyc w fazie sierpa. Wykonany był chyba ze srebra. Ładne to, pomyślałaś, a jednak tu był. To nie był tylko zwykły sen..


Nurtujące pytania..(cd) 2010-08-30

Kolejny ciężki dzień a po nim kolejna noc. Znów zbyt ciepła. W twoich myślach wczorajsze zdarzenie. Tak nieprawdopodobne, że na pewno nie mogło być prawdziwe. Wczoraj ON ci coś obiecał. Jesteś strasznie podniecona w końcu powiedział że przyjdzie jutro. A to jutro jest już dziś. Właśnie tej nocy. W pewnym sensie nie możesz się doczekać. Ale nurtują cię pytania: czy może cie oszukał?? a może jednak to wszystko ci się przyśniło?? a jeżeli nie to może gdy się zjawi będzie chciał zrobić ci coś złego. A mówił tak przekonująco, powiedział ci że pokaże tyle rzeczy. Jeśli chcesz możesz w to wierzyć.Nikt ci tego nie zabroni. On wie o tobie więcej niż możesz sobie wyobrazić. Wywnioskuj więc coś z tego i nie bądź pochopna. Bo to może cię zgubić. Za dużo o tym myślisz, ale nie można ci się dziwić. Nie spotkało cię to przecież wcześniej. W końcu czujesz uczucie podobne do wczorajszego. W głowie tysiące obrazków. Do pokoju wnika przyjemny chłód. A razem z nim on. Czy powinnaś się bać?? Nie. Wtedy on to wyczuje. Po prostu bądź ostrożna i nie daj sobą manipulować.


ciąg dalszy... 2010-08-30

Nie masz pojęcia skąd się tu wziął. Może to złudzenie? Ale jednak czujesz jego obecność. To raczej mężczyzna. Nie widzisz jego twarzy. Jest ciemno. W pewnym momencie daje się słyszeć jego głoś. Zimny i przenikliwy. Po tym można było stwierdzić że jest młody. Ciekawość wzięła górę i zadałaś pierwsza pytanie:


-yy...kim ty jesteś? Jak się tu dostałeś? nie mam pojęcia co ty tu robisz..boże ja chyba śnię..


-Nie. Nie wydaje ci się. Jestem tu by ci pomóc i pokazać ci rzeczy, których na pewno nie widziałaś. Wiem czym się interesujesz..


-A kto ci powiedział że chcę zobaczyć te wszystkie rzeczy o których powiedziałeś??


-Nie będę cię zmuszać. Zastanów się nad moją propozycją. To będą bardzo cenne doświadczenia. Uwierz mi. Przyjdę do ciebie jutro a ty dasz mi odpowiedź. Dobranoc...


Zamknęłam oczy na chwilkę. Otworzyłam a jego już nie było. Poczułam jak odpływam. W ciemność. Ciepłą i delikatną. Zasnęłam od razu..


złudzenie.. 2010-08-29

Noc. Bardzo późna noc. Za otwartym oknem cisza. Wręcz przerażająca. Niebo usiane gwiazdami. W pokoju jest duszno. Nie możesz wytrzymać. Wstajesz więc z łóżka i idziesz otworzyć drzwi na balkon. To nic nie daje. Nie dasz rady zasnąć w tej temperaturze. Zrezygnowana kładziesz się do łóżka. Przekręcasz na bok. Zamykasz oczy. W uszach rosnący szum. Pod powiekami przemykają tysiące obrazów. W jednym momencie wszystko ustaje i do pokoju wpływa chłodne powietrze. Podnosisz się na łóżku i widzisz obok siebie coś lub kogoś w czarnym płaszczu nasuniętym na głowę...


Hunter - Fallen 2010-08-20

I can cry when You let me cry...
Even die when I see Your li(f)e...
I can fall to save Your heaven...

Can not sleep when I see Your dreams...
But I can fade out eternal light...
I can fall to save Your heaven...

I'm fallin' down...
I've lost my faith...
I'm fallin down...
When I die all the angels fade away...
I'm fallin' down...
I've lost my faith...
I'm fallin down...

I see the cross over fields of blood...
Look around - endless sea of hate...
Silence...
Seven songs of darkness...

I can cry when You let me cry...
Even die when I see Your li(f)e...
Even die!!!
Just to save Your heaven!!!


I'm fallin' down...
I've lost my faith...
I'm fallin down...
When I die all the angels fade away...
I'm fallin' down...
I've lost my faith...
I'm fallin down...


 




być albo nie być.. 2010-08-20

Być albo nie być? Każdy być może już zadał sobie wcześniej to pytanie. Nie widząc sensu jednak nad dalszym rozmyślaniem o tym , po prostu wycofuje się. Bo niby o czym tu myśleć?? O własnym życiu? Być może..bo właśnie wtedy uporządkowujemy swoje sprawy, problemy. Im dłużej dedukujemy, tym rozwiązania stają się prostsze i szybciej przychodzą. Nie w każdym jednak przypadku. Są problemy w których musimy zwrócić się o pomoc.


Problemy są różnorakie. Większość jednak problemów bierze się z domu. Wmawiamy sobie, że to nie nasza wina, że inny nas prowokują a my robimy coś czego nie powinniśmy robić. Niepohamowany przypływ emocji, w której góruje gniew. To główny problem nastolatków. Nikt nas nie rozumie, wszyscy są przeciwko nam. Dręczą nas. Coś o tym wiem. Najgorsze koszmary rodzą się w rodzinie , kiedy to matka czy ojciec wyżywają się na nas za swoją głupotę i błędy. Są zbyt głupi by dostrzec jak bardzo nas ranią. Nie każdy chce jednak bliskości rodziców i ich zainteresowania, rozmowy. Wolą nie widzieć własnych starszych, nie słuchać ich bezsensownych rad. Wolą spędzać każdy wolny czas z kimś, na kim im zależy.Chcą za wszelką cenę być z taką osobą niż z rodzicami, mającymi kapryśne uwagi na dosłownie każdą sytuację. Mają rację. W końcu ile czasu można siedzieć z własnymi starszymi. Chcemy czegoś innego, większej swobody, nie wtrącania się do własnych spraw. A najlepiej by było gdyby w ogóle się nami nie interesowali i nie zwracali na nas uwagi. Wtedy możemy robić co chcemy. Możemy wyjść z domu i wrócić dopiero za dwa dni a oni nie pofatygują się spytać gdzie byliśmy i dlaczego nas tyle nie było. Ba! Nie będą nawet zauważać że wróciliśmy. Takie rozwiązanie jest dużo lepsze. Czujesz że sam możesz więcej i nie jesteś tak kontrolowany. Jak wiele osób tak ma?? Bardzo jestem ciekawa..Ci, którzy tego doświadczają mają szczęście. Pozostali nie powinni się poddawać w dążeniu do takiego stanu. Trzeba się wziąć w garść i mieć odrobinę odwagi by powiedzieć im coś po czym nie będą wiedzieli co powiedzieć. Próbować aż do skutku. Kiedyś na pewno się uda.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]